Witaj gościu.
Nie jesteś zarejestrowany albo zalogowany, aby mieć pełny dostęp zaloguj się lub zarejestruj się
Witaj!





.

Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Więcej wojska w wojsku (?Polska Zbrojna? 25/2009)
Offline
STORM
Moderator


*****

729
98
03.06.2009
12
#1
Dzwonek 
[Obrazek: m_cieniuch.jpg]

ROZMOWA Z GENERAŁEM BRONI MIECZYSŁAWEM CIENIUCHEM

Cytat:Z generałem broni MIECZYSŁAWEM CIENIUCHEM o planach likwidacji garnizonów i kosztach tworzenia baz rozmawiają ARTUR GOŁAWSKI i MAREK SARJUSZ-WOLSKI


POLSKA ZBROJNA: Kto decyduje o likwidacji konkretnego garnizonu?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: To leży w kompetencjach ministra obrony, ale jego decyzję poprzedza długi okres konsultacji, analiz, wyliczeń, dyskusji wewnątrzresortowych. Dokumenty wykonawcze wydają przedstawiciele struktur wojskowych, od szefa Sztabu Generalnego WP poczynając, w dół, aż do odpowiedniego szczebla.

POLSKA ZBROJNA: Pan kiedyś też podpisywał się pod rozkazami o rozformowaniu.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Był taki czas, że likwidowaliśmy ponad 50 garnizonów. Byłem wtedy zastępcą szefa SGWP, uczestniczyłem w procesie wypracowania decyzji i ich wdrażania.

POLSKA ZBROJNA: Stanowiły one część ?planu Komorowskiego? z lat 2001?2003.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Nie powiem, że towarzyszyła temu powszechna radość. Ale przebrnęliśmy przez ten trudny czas. Wyobraźcie sobie, jaka byłaby dziś sytuacja, gdybyśmy utrzymali pięćdziesiąt dodatkowych garnizonów. Pewnie w każdym byłoby po stu żołnierzy.

POLSKA ZBROJNA: Możemy też sobie wyobrazić, że mamy teraz sto, a nie 126 ? jak jest faktycznie ? garnizonów. W latach 2005?2008 niemal zaniechano restrukturyzacji, choć sytuacja na rynku pracy jej sprzyjała, czerpaliśmy dywidendę z wstąpienia do Unii Europejskiej. Zabrakło nam wizjonerów?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Łatwiej likwiduje się jednostki i reformuje wojsko, gdy sytuacja gospodarcza sprzyja. Wielkość budżetu resortu na poziomie 1,95 procent produktu krajowego brutto plus 0,05 procenta PKB z programu samolotowego były dobrymi wskaźnikami dla wojska ? nie możemy narzekać.

POLSKA ZBROJNA: Lecz teraz, w czasie kryzysu, cięcia będą boleśniejsze.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Trudne reformy robi się, gdy sytuacja do tego zmusza. A gdy nie są konieczne ze względów finansowych, odkłada się je na później. Zauważcie, że w krótkim okresie do każdej likwidacji trzeba dołożyć, a oszczędności pojawiają się po kilku latach. Bo likwidacja garnizonu skutkuje wydatkami na odprawy dla zwalnianych, na przeprowadzki dla chcących dalej służyć, na zapewnienie im kwater. Rodziny wojskowe ?wrastają? w garnizony szkołami dzieci i pracą żon. Zrywanie tych więzi też kosztuje i boli.

POLSKA ZBROJNA: I dlatego nie mamy wojska skupionego w trzydziestu garnizonach, tylko w 126?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Gdyby nas było stać na takie zorganizowanie sił zbrojnych, że pomieściłyby się w trzydziestu garnizonach, to byśmy już taki układ mieli. Ale zmierzamy do komasacji. Jednak o ile siedem baz lotniczych jest w stanie pomieścić zasadnicze ? poza wojskami radiotechnicznymi ? jednostki Sił Powietrznych, o tyle w Wojskach Lądowych nie mamy takich dziesięciu garnizonów, w których bylibyśmy w stanie bez dużych inwestycji ulokować wszystkie ich jednostki.

POLSKA ZBROJNA: Czy przy poprzednich likwidacjach garnizonów popełniono jakieś błędy, zbyt pochopnie wyprowadzając wojsko z niektórych miast?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Przy tak dużych reformach, jakie miały miejsce w latach dziewięćdziesiątych, nie udaje się uniknąć błędów. Ale coś, co dla wielu ludzi może być oczywistym błędem, dla innych, mających szerszy dostęp do informacji o powodach likwidacji, może nim nie być. Zdarza się, że obrońcy garnizonu żonglują argumentami ? podkreślają zalety, pomijają wady. To nie jest obiektywna dyskusja. Ale skoro dziś mówimy, że mamy zbyt wiele garnizonów, to chyba nie popełniliśmy dotąd w restrukturyzacji poważnych błędów.

POLSKA ZBROJNA: Ale nie jest Pan pewny?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Gdybym miał szukać błędów na siłę, to uznałbym, że nie zaszkodziłoby utrzymanie garnizonu w Żarach. Mielibyśmy tam namiastkę bazy ? Świętoszów, Żagań, Żary. Ale w zamian za likwidację jednostek gdzie indziej.

POLSKA ZBROJNA: Dlaczego lista garnizonów, które minister obrony przewiduje do likwidacji w aneksie do ?Programu rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2007? ?2012?, nie została podana do publicznej wiadomości?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Nie kryjemy się z tą listą, tylko nie ujawniamy obecnie wszystkiego do końca. Lista stanie się jawna, kiedy zadecyduje o tym minister i będą wydane rozkazy dyslokacyjne.

POLSKA ZBROJNA: Ale wielu oficerów już ją zna. A po jednostkach krążą plotki, psujące atmosferę służby.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Mówienie dzisiaj o tym, która jednostka zostanie zlikwidowana, jest ryzykowne. Można się pomylić, jeśli w najbliższym czasie jakieś czynniki wpłyną na zmianę tych wstępnych przymiarek.

POLSKA ZBROJNA: Co dziś przesądza o tym, która jednostka jest uznawana za przyszłościową, a która zostanie zlikwidowana?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: We wcześniejszych latach jednym z czynników, które brano po uwagę, były sprawy socjalne. Nie znajdowały się one na początku listy argumentów, lokowały się gdzieś w środku. Chodziło o to, by nie likwidować garnizonów, w których są miejsca pracy dla żon żołnierzy i dobre szkoły dla ich dzieci czy służba zdrowia na wysokim poziomie. Dziś na czoło listy argumentów wysuwają się czynniki operacyjne, szkoleniowe i ekonomiczne.

Ciekawe kiedy oficjalnie ogłoszą które garnizony zniknąIdea
Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga!
http://www.pah.org.pl/o-pah/8/pajacyk
Offline
joe
Nowicjusz


*

44
4
11.06.2009
0
#2
Oby nie za późno o tym powiedzieli. Może dadzą czas na szukanie nowej pracy?
Offline
STORM
Moderator


*****

729
98
03.06.2009
12
#3
Całość artykułu Polski Zbrojnej.


Cytat:POLSKA ZBROJNA: Kto decyduje o likwidacji
konkretnego garnizonu?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: To leży
w kompetencjach ministra obrony, ale jego decyzję
poprzedza długi okres konsultacji, analiz,
wyliczeń, dyskusji wewnątrzresortowych.
Dokumenty wykonawcze wydają przedstawiciele
struktur wojskowych, od szefa Sztabu
Generalnego WP poczynając, w dół, aż do odpowiedniego
szczebla.
POLSKA ZBROJNA: Pan kiedyś też podpisywał
się pod rozkazami o rozformowaniu.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Był taki czas,
że likwidowaliśmy ponad 50 garnizonów. Byłem
wtedy zastępcą szefa SGWP, uczestniczyłem
w procesie wypracowania decyzji i ich
wdrażania.
POLSKA ZBROJNA: Stanowiły one część
?planu Komorowskiego? z lat 2001?2003.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Nie powiem,
że towarzyszyła temu powszechna radość. Ale
przebrnęliśmy przez ten trudny czas. Wyobraźcie
sobie, jaka byłaby dziś sytuacja, gdybyśmy
utrzymali pięćdziesiąt dodatkowych
garnizonów. Pewnie w każdym byłoby po stu
żołnierzy.
POLSKA ZBROJNA: Możemy też sobie
wyobrazić, że mamy teraz sto, a nie 126
? jak jest faktycznie ? garnizonów. W latach
2005?2008 niemal zaniechano restrukturyzacji,
choć sytuacja na rynku pracy jej
sprzyjała, czerpaliśmy dywidendę z wstąpienia
do Unii Europejskiej. Zabrakło nam
wizjonerów?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Łatwiej likwiduje
się jednostki i reformuje wojsko, gdy sytuacja
gospodarcza sprzyja. Wielkość budżetu resortu
na poziomie 1,95 procent produktu krajowego
brutto plus 0,05 procenta PKB z programu
samolotowego były dobrymi wskaźnikami
dla wojska ? nie możemy narzekać.
POLSKA ZBROJNA: Lecz teraz, w czasie
kryzysu, cięcia będą boleśniejsze.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Trudne reformy
robi się, gdy sytuacja do tego zmusza.
A gdy nie są konieczne ze względów finansowych,
odkłada się je na później. Zauważcie, że
w krótkim okresie do każdej likwidacji trzeba
dołożyć, a oszczędności pojawiają się po kilku
latach. Bo likwidacja garnizonu skutkuje wydatkami
na odprawy dla zwalnianych, na przeprowadzki
dla chcących dalej służyć, na zapewnienie
im kwater. Rodziny wojskowe ?wrastają?
w garnizony szkołami dzieci i pracą
żon. Zrywanie tych więzi też kosztuje i boli.
POLSKA ZBROJNA: I dlatego nie mamy
wojska skupionego w trzydziestu garnizonach,
tylko w 126?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Gdyby nas było
stać na takie zorganizowanie sił zbrojnych,
że pomieściłyby się w trzydziestu garnizonach,
to byśmy już taki układ mieli. Ale zmierzamy
do komasacji. Jednak o ile siedem baz
lotniczych jest w stanie pomieścić zasadnicze
? poza wojskami radiotechnicznymi ? jednostki
Sił Powietrznych, o tyle w Wojskach Lądowych
nie mamy takich dziesięciu garnizonów,
w których bylibyśmy w stanie bez dużych inwestycji
ulokować wszystkie ich jednostki.
POLSKA ZBROJNA: Czy przy poprzednich
likwidacjach garnizonów popełniono
jakieś błędy, zbyt pochopnie wyprowadzając
wojsko z niektórych miast?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Przy tak dużych
reformach, jakie miały miejsce w latach
dziewięćdziesiątych, nie udaje się uniknąć błędów.
Ale coś, co dla wielu ludzi może być
oczywistym błędem, dla innych, mających
szerszy dostęp do informacji o powodach likwidacji,
może nim nie być. Zdarza się, że
obrońcy garnizonu żonglują argumentami
? podkreślają zalety, pomijają wady. To nie
jest obiektywna dyskusja. Ale skoro dziś mówimy,
że mamy zbyt wiele garnizonów, to
chyba nie popełniliśmy dotąd w restrukturyzacji
poważnych błędów.
POLSKA ZBROJNA: Ale nie jest Pan
pewny?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Gdybym miał
szukać błędów na siłę, to uznałbym, że nie zaszkodziłoby
utrzymanie garnizonu w Żarach.
Mielibyśmy tam namiastkę bazy ? Świętoszów,
Żagań, Żary. Ale w zamian za likwidację
jednostek gdzie indziej.
POLSKA ZBROJNA: Dlaczego lista garnizonów,
które minister obrony przewiduje
do likwidacji w aneksie do ?Programu rozwoju
Sił Zbrojnych RP w latach 2007?
?2012?, nie została podana do publicznej
wiadomości?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Nie kryjemy
się z tą listą, tylko nie ujawniamy obecnie
wszystkiego do końca. Lista stanie się jawna,
kiedy zadecyduje o tym minister i będą wydane
rozkazy dyslokacyjne.
POLSKA ZBROJNA: Ale wielu oficerów
już ją zna. A po jednostkach krążą plotki,
psujące atmosferę służby.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Mówienie dzisiaj
o tym, która jednostka zostanie zlikwidowana,
jest ryzykowne. Można się pomylić, jeśli
w najbliższym czasie jakieś czynniki wpłyną
na zmianę tych wstępnych przymiarek.
POLSKA ZBROJNA: Co dziś przesądza
o tym, która jednostka jest uznawana za przyszłościową,
a która zostanie zlikwidowana?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: We wcześniejszych
latach jednym z czynników, które brano
po uwagę, były sprawy socjalne. Nie znajdowały
się one na początku listy argumentów, lokowały
się gdzieś w środku. Chodziło o to, by nie
likwidować garnizonów, w których są miejsca
pracy dla żon żołnierzy i dobre szkoły dla ich
dzieci czy służba zdrowia na wysokim poziomie.
Dziś na czoło listy argumentów wysuwają
się czynniki operacyjne, szkoleniowe i ekonomiczne.
POLSKA ZBROJNA: Skoro nie możemy
mówić o aktualnych przykładach z listy
dziewięciu garnizonów do likwidacji i dwudziestu
trzech do połączenia, to przypominamy,
że kiedy Pan był zastępcą szefa Sztabu
Generalnego, ówczesny minister obrony
przymierzał się do likwidacji garnizonu
Sandomierz. I nie udało mu się to. Częściowo
za sprawą protestu lokalnych polityków.
Co Pan na to?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Gdy sprawę
przeanalizowaliśmy dokładniej, okazało się, że
niedawno oddano w Sandomierzu do dyspozycji
kadry nowe kwatery. I doszliśmy do wniosku,
że nie warto tamtejszych jednostek przenosić
gdzie indziej. Jak widzicie ? są pewne wymagania
operacyjne, jest logika reformy sił
zbrojnych i jest rzeczywistość na miejscu. Dopiero
dokładne, naoczne zlustrowanie garnizonu powoduje,
że decyzje przybierają formę ostateczną,
do wykonania. Trzeba tam pojechać i zastanowić
się: decyzję podtrzymać czy zmienić.
POLSKA ZBROJNA: Minister Bogdan
Klich właśnie odwiedza różne garnizony.
I naocznie przekonuje się, ile są warte.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Minister wizytuje
teraz wiele garnizonów, ale to nie znaczy,
że te, które odwiedza, są przewidziane do likwidacji.
POLSKA ZBROJNA: Ale niektóre
z nich są lub były przewidziane.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Być
może niektóre z nich. Ale często minister
uprzedza żołnierzy, że jego wizyta
nie jest zwiastunem likwidacji
garnizonu, bo takie fałszywe wrażenie
mogłoby gdzieś u kogoś powstać.
POLSKA ZBROJNA: W 2008 roku
przeprowadzono dokładny
przegląd infrastruktury. Czyżby
teraz jego wyniki były kwestionowane?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Wyniki
tego przeglądu oczywiście są
brane pod uwagę. Gdybyśmy jednak
nasze ustalenia ogłosili już dziś, to
podejrzewam, że nastąpiłby długi
okres zabiegów o zmianę decyzji.
A wolelibyśmy, aby wpływ na nią
miały tylko czynniki obiektywne
? uzasadnienie operacyjne, logika
organizacji sił zbrojnych, długoterminowe
konsekwencje ekonomiczne.
A nie to, kto głośniej krzyczy
i kto zorganizuje silniejsze lobby
obrońców garnizonu
POLSKA ZBROJNA: Jawna jest
informacja, że rozformowaniu ulegną
dowództwo i sztab 1 Dywizji
Zmechanizowanej, a jej jednostki
wsparcia i zabezpieczenia będą przeniesione.
Inteligentny żołnierz uzna,
że Legionowo przestało być perspektywicznym
garnizonem i za kilka lat
wojsko stamtąd zniknie.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Zgadzam
się, że potrzebujemy w wojsku
inteligentnych żołnierzy, umiejących
wyciągać trafne wnioski. Natomiast
fakt, że dowództwo 1 DZ zostanie zlikwidowane,
nie przesądza o likwidacji
garnizonu Legionowo. To rozumowanie
zbyt daleko idące. Są tam jeszcze
jednostki zabezpieczające i wsparcia,
które mogą mieć zmienione zadania
i zabezpieczać inny sztab, nie dywizji,
lecz brygady lub innej formacji
czy instytucji, która może tam powstać.
POLSKA ZBROJNA: Kolejne jawne
informacje, które prowadzą do
wniosku, że inne garnizony przestały
być nieperspektywiczne, dotyczą
planów sformowania brygady lotnictwa
Wojsk Lądowych i skomasowania dywizjonów
rakietowych w jednej brygadzie obrony
powietrznej. Mamy też jednostki, w których
kończy się okres eksploatacji ich uzbrojenia,
a plany nie przewidują dostaw nowej broni,
nie buduje się tam kwater, nie przydzielono
etatów dla szeregowych zawodowych.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Wymieniacie
wiele różnych czynników, których suma dopiero
powinna przesądzić o ostatecznej decyzji
o likwidacji bądź pozostawieniu konkretnych
garnizonów. Bo żaden pojedynczy czynnik sam
w sobie nie jest rozstrzygający. Fakt, że pozostaniemy
z jedną brygadą OP, a drugą zlikwidujemy,
nie oznacza, że rozformujemy konkretny
garnizon, gdzie stacjonuje dowództwo tej brygady.
Może zostanie tam dywizjon, skoro koszary
są w świetnym stanie i szkoda się ich pozbyć.
Przyznam, że czasem ? gdy rozpatruje się
całą listę czynników, dajmy na to czterdziestu,
które się wzajemnie wykluczają, to na końcu
wie się tyle samo, co przed poznaniem pierwszego
z nich. A decyzję trzeba podjąć.
POLSKA ZBROJNA: Publikacja w naszym
tygodniku przyczyniła się do pozostawienia
bazy i eskadry lotniczej w Malborku?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Sęk w tym, że
liczebność sił zbrojnych ? 100 tysięcy żołnierzy
w służbie czynnej ? jest zatwierdzona
przez rząd. Zaplanowaliśmy zmniejszenie liczby
garnizonów oraz infrastruktury. Jeśli więc
w miejscowości X wojsko pozostanie, to będzie
musiało opuścić miasto Y. Bo rozdrabnianie
wojska na wiele garnizonów przeczy
jednej z zasad, która legła u podstaw aneksu:
że ma być więcej wojska w wojsku. Chcemy
zwiększać liczbę jednostek bardziej ukompletowanych,
dobrze wyszkolonych, gotowych
do działania. Dążenie do tego celu
zmusza do ograniczania liczby
garnizonów.
POLSKA ZBROJNA:
Aneks zapowiada wyprowadzkę
wojska z aglomeracji
w okolice poligonów.
W słowie ?wyprowadzka?
tkwi sugestia, że jednostki
zmieniające garnizon nie
będą likwidowane. Nie chce
się nam wierzyć, by oddziały
były przenoszone spod stolicy w pobliże
Drawska Pomorskiego czy Orzysza. Tam
nie ma koszar, mogących pomieścić jeszcze
jeden pułk czy batalion.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Przecież aglomeracje
to nie tylko Warszawa. W innych dużych
miastach liczba żołnierzy też będzie się
zmniejszać.
POLSKA ZBROJNA: Nie wszędzie puste
koszarowce nadają się do zasiedlenia.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Infrastruktury
koszarowej mamy za dużo. Na dodatek jest
ona źle rozmieszczona w stosunku do aktualnej
koncepcji sił zbrojnych. W aneksie wskazujemy,
że docelowo więcej jednostek liniowych
powinno stacjonować wokół poligonów
i placów ćwiczeń, by miały łatwiejszy i tańszy
do nich dostęp.
POLSKA ZBROJNA: Ale przy przeprowadzkach
nie unikniemy kosztów społecznych.
Trzeba będzie żołnierzy z rodzinami
przenieść z większych miejscowości w okolice
oddalone od wygód cywilizacyjnych.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: W przyrodzie
nie ma nic za darmo. Usprawnienia sił zbrojnych,
przygotowania ich do współczesnych
wyzwań nie zdołamy zapewnić bez poniesienia
kosztów. W czynie społecznym takich reform
się nie robi.
POLSKA ZBROJNA: W aneksie zapisano,
że do końca 2012 roku wojsko pozbędzie
się 20 procent infrastruktury, czyli 45 tysięcy
hektarów wraz z budynkami. Bardzo
dużo...
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Owe 20 procent
infrastruktury oddamy stopniowo,
w ciągu ponad trzech lat, nie z dnia na dzień,
jednorazowo. Jeśli większe bazy wojskowe
uda nam się zorganizować bliżej placów
ćwiczeń i tam będzie więcej żołnierzy, to
popłyną w to miejsce większe pieniądze
z uposażeń i sądzę, że przedstawiciele biznesu
cywilnego to zrozumieją i pojawią się
w okolicy, by zarobić. Tak jest na całym
świecie ? wokół baz pączkują firmy je obsługujące.
W latach dziewięćdziesiątych
skarżyliśmy się, że w zielonych garnizonach,
gdzie też wiele lat służyłem, nie ma
pracy dla żon żołnierzy, a ich dzieci mają
gorsze możliwości edukacyjne.
Tak było, ale w małych
garnizonach, liczących
po dwustu?trzystu żołnierzy,
z czego połowa odbywała
służbę zasadniczą. I takie
miejsca nie były atrakcyjne
dla biznesu. A wyobraźmy
sobie bazę z sześcioma tysiącami
żołnierzy. Każdy dostaje
pensję, ma rodzinę. Wierzę,
że znajdą się biznesmeni
skorzy zainwestować tam w budownictwo na
wynajem, w usługi, w edukację.
POLSKA ZBROJNA: To prosimy wskazać
pierwszych kandydatów do takiej bazy.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Najłatwiej to
osiągnąć w kompleksie Świętoszów?Żagań?
?Wędrzyn. Ale tworzenie takich baz nie wchodzi
w zasięg jednego, krótkiego programu reformowania
armii. To proces na dwa?trzy programy
sześcioletnie albo dwa dziesięcioletnie. By zorganizować
bazy z prawdziwego zdarzenia, potrzebne
są duże pieniądze. Gdy już powstaną, resort
nie będzie żałował pieniędzy na baseny, hale
sportowe, siłownie, ofertę kulturalną.
POLSKA ZBROJNA: Czas kryzysu wymusza
działania, które mogą przysłużyć się
koncepcji baz.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Rozdrobnienie
jednostek, z którym teraz w wojsku mamy do
czynienia, w odniesieniu do armii zawodowej
jest ekonomicznie nierozsądne i nie pozwala
uzyskać wartości dodanej, wynikającej z profesjonalizacji.
Jeśli nie ograniczymy liczby garnizonów,
będziemy mieli jednostki małe, nieukompletowane,
rozmieszczone w wielu miejscach,
niespełniające oczekiwań, jakie ma wobec
profesjonalnej armii społeczeństwo. Skoro
zdecydowaliśmy się na taką armię i państwo na
nią płaci, to zacznie oczekiwać efektów. Dzięki
profesjonalizacji wojsko ma być sprawniejsze
i bardziej wartościowe.
POLSKA ZBROJNA: Po ośrodkach poligonowych
nie widać jednak tendencji do redukcji
armii.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Jestem zwolennikiem
pozostawienia poligonów w nie-
zmienionej liczbie. Wokół nich w przyszłości
będziemy mogli tworzyć bazy. A jeśli ich
zabraknie i nie będziemy mieli terenów pod
inwestycje, będziemy musieli je kupić. Widzimy,
z jakimi kłopotami borykają się drogowcy
wywłaszczający tereny pod budowę
nowych tras i ulic. Poza tym, likwidowanie
poligonów dużych oszczędności nie przyniesie.
Tam płacimy tylko podatki gruntowe.
Mogłoby się też zdarzyć, że wojsko profesjonalne
nie miałoby gdzie ćwiczyć i musiałoby
jeździć za granicę. A to by więcej kosztowało.
Lepiej nie ryzykować.
POLSKA ZBROJNA: Jakie cięcia czekają
logistykę? Odnosimy wrażenie, że stutysięczna
czynna armia nadal będzie miała za dużo
baz materiałowych i składów. Aneks przewiduje
wprost likwidację jednego składu.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Logistykę
czeka najgłębsza reorganizacja. Wojewódzkie
sztaby wojskowe zastąpią cztery sztaby
regionalne, ubędzie około czterdziestu komend
uzupełnień, rozwiązane zostaną okręgi
wojskowe, przeformujemy bazy materiałowe
w logistyczne. Składnic docelowo też
będzie mniej. Zastanawiając się nad ich
przyszłością, analizujemy wiele czynników.
Planowany akurat do szybkiej likwidacji
skład mieści się w obiekcie historycznym,
nienajlepiej przygotowanym do roli składnicy
z prawdziwego zdarzenia; większość
prac musi być tam wykonana ręcznie, bo na
mechanizację nie zgodzi się konserwator zabytków,
kosztowne jest zapewnienie warunków do
przechowywania tam amunicji.
POLSKA ZBROJNA: Składy przechowują
dużo amunicji i sprzętu, którego nasza armia
nie będzie mogła użyć.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Mamy dużo
materiałów, szczególnie amunicji, które nie są
już potrzebne, bo nie mamy już uzbrojenia,
z którego moglibyśmy tę amunicję wystrzelić.
Te środki muszą być zutylizowane, co nie jest
proste i będzie kosztować. Dlatego część
składnic jest nam potrzebna nie ze względu na
aktualne potrzeby wojska, ale dlatego, że musimy
utrzymywać zbędne mienie. Gdy utylizacja
będzie postępować, liczba składów będzie
zmniejszana.
POLSKA ZBROJNA: Czyli czekamy, aż
MON dostanie pieniądze na utylizację?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Nie dostaniemy
specjalnych pieniędzy na utylizację.
Sami musimy wygospodarować w swoim
budżecie środki na ten cel. I tu znów stajemy
wobec dylematu gospodarza, któremu
brakuje pieniędzy. Czy to, co dostajemy
z ministerstwa finansów, mamy wydawać
na utylizację, by za kilka lat uzyskać
oszczędności ze zlikwidowania opróżnionych
składnic? Czy raczej najpierw te pieniądze
powinniśmy kierować do
zakładów zbrojeniowych, by kupić
sprzęt, bo jeśli tego nie uczynimy,
to jakaś firma upadnie i pozbawieni
zostaniemy serwisu oraz części
zamiennych do sprzętu, a odpowiedniki
lub zamienniki będziemy
zmuszeni importować?
POLSKA ZBROJNA: Co decyduje
w takiej sytuacji?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Tu też
na decyzję składa się suma wielu czynników.
I jak się je wszystkie rozważy,
wtedy podejmuje się decyzję.
Z boku może ona wyglądać na irracjonalną,
bo obserwator nie zna wszystkich
czynników, a tylko te najbardziej
ewidentne, rzucające się w oczy.
POLSKA ZBROJNA: Czyli czasami
w wojsku likwidujemy coś, żeby
czegoś innego nie likwidować?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Bywa
i tak, że czasami utrzymuje się coś
niepotrzebnie i nieracjonalnie, aby za
pieniądze zaoszczędzone na nielikwidacji
podtrzymać jakąś zdolność wojska
lub przemysłu.
POLSKA ZBROJNA: Czy patrząc
na listę garnizonów, które przetrwają,
można domyślić się, jaką strategię
obrony kraju przyjęliśmy?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: To jeden
z mitów, który krąży po Polsce
i często jest wykorzystywany w złej
sprawie ? że rozmieszczenie wojska
świadczy o planach operacyjnych
W tej chwili, ze względu na typ aktualnych
zagrożeń, ulokowanie jednostek w czasie
pokoju nie ma większego znaczenia. Wojsko
nie rozpoczyna już wojny z garnizonów.
Dwieście lat temu, gdy żołnierze przemieszczali
się pieszo lub konno, rozmieszczenie
jednostek wzdłuż granic miało znaczenie
strategiczne. Wtedy systemy rozpoznawcze
były prymitywne ? ich funkcję spełniały
osobowe źródła informacji. Dziś mamy
tak bardzo rozwinięte techniczne systemy
informacyjne i rozpoznawcze, że żadne
państwo, nawet najsilniejsze, nie jest
w stanie skrycie przygotować się do wojny
i rozpocząć jej w ciągu godziny. Przygotowania
do wojny o pełnej skali na pewno
zostaną wykryte i będzie dużo czasu na
przygotowanie się do obrony. Wojsko ani
państwo nie będą taką wojną zaskoczone.
Okres zagrożenia i wojny dyplomatycznej
będzie dosyć długi, natomiast sam konflikt
zbrojny raczej krótki, trwający nie lata
i miesiące, lecz raczej tygodnie. Wojsko
nie rozpocznie wojny z koszar i obiektów
sztabowych, nie będzie ich broniło. Zacznie
ją po wcześniejszym rozśrodkowaniu
z rejonów operacyjnych, które nie są
tożsame z garnizonami. Byłoby totalną
głupotą, gdyby wojska czekały na wojnę
w koszarach.
POLSKA ZROJNA: I nie ma znaczenia,
że Dowództwo Wojsk Lądowych będzie
się mieścić we Wrocławiu, a Inspektorat
Wsparcia SZ w Bydgoszczy?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Mówię o jednostkach,
nie o sztabach. I jak ktoś będzie
wzywał dziś do tego, by utrzymać więcej
wojska na wschodzie czy na zachodzie kraju,
to będzie naciągał argumenty. A to, gdzie
pracują sztaby, ma znaczenie, jeśli używamy
stacjonarnych systemów dowodzenia, czyli
w czasie pokoju. Gdy będziemy posługiwać
się systemami polowymi, wtedy ich lokalizacja
nie będzie miała znaczenia. Stolica
jest centrum administracyjnym, ale dla państwa,
nie dla wojska. Jej zagrożenie miałoby
znaczenie strategiczne, nie wpływałoby natomiast
na kwestie związane z rozmieszczeniem
sztabów.
POLSKA ZBROJNA: Co przesądziło
o przeniesieniu Dowództwa Wojsk Lądowych
do Wrocławia, a nie Bydgoszczy?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Nasz minister
już wielokrotnie to wyjaśniał. Z argumentacją
jest ten kłopot, że na decyzję złożyło
się wiele czynników, które trudno przedstawić
w dziesięciosekundowej wypowiedzi,
jakiej żądają stacje TV. Czynniki ekonomiczne
mają tu duże znaczenie, szczególnie
w czasie pokoju. Jeśli potrzebujemy siedziby
dla Muzeum WP, to zakładamy, że taka inwestycja
ma sens tylko wtedy, gdy będzie
korzystnie
ulokowana, aby ludzie chcieli tam
przychodzić. Spróbujcie kupić kilka hektarów
gruntu w środku Warszawy i postawić
tam muzeum. Pewnie wyczerpałoby to
roczny budżet MON na cele modernizacji.
Cytadela będzie służyć dobrej sprawie
przez wiele lat.
POLSKA ZBROJNA: Ale nie może być
tak, że potrzeba ulokowania gdzieś muzeum
przesądza o tym, gdzie znajdzie się
siedziba strategicznego dowództwa.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Cytadela nie
była dobrym miejscem do ulokowania tam
DWL ze względu na swój zabytkowy charakter
i ciągłe ingerencje konserwatora zabytków
oraz czynników społecznych i politycznych,
zgłaszających pretensje do tego obiektu. Mogliśmy
powiedzieć, że Dowództwo Wojsk Lądowych
jest potrzebne nam w Cytadeli i tego
nie musimy udowadniać. Kto się z tym godzi,
to dobrze, kto nie, to jego problem. Ale mamy
XXI wiek i taka formuła uruchamia siły
szukające argumentów, żeby podważyć tę
decyzję.
POLSKA ZBROJNA: Która ? bądźmy
szczerzy ? była podważalna.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Na decyzję
o przeniesieniu DWL wpłynęła suma czynników:
że Muzeum Wojska Polskiego już
obiecano to miejsce, że Muzeum Katyńskie
już się tam przenosi, że Cytadela ma historyczny
charakter. Kierownictwo MON wybrało
Wrocław, bo tam będą wolne obiekty
po siedzibie dowództwa Śląskiego Okręgu
Wojskowego. Jest to też miejsce dogodne
pod względem infrastruktury komunikacyjnej
i telekomunikacyjnej, tam również znajduje
się kadra, bo nie wszyscy przeniosą się
pewnie z dowództwem z Warszawy do Wrocławia.
POLSKA ZBROJNA: Czy jednostki wojskowe
mogą odgrywać jeszcze rolę kulturotwórczą
bądź cywilizacyjnotwórczą?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Są inne instytucje,
które robią to lepiej. Ale nie powinniśmy
całkowicie z tego rezygnować.
POLSKA ZBROJNA: Obawiamy się, że
profesjonalizacja połączona z likwidacją
garnizonów nie przybliży wojska do społeczeństwa,
a raczej je odseparuje.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Ten dylemat
mają Niemcy. Wciąż obstają przy siłach zbrojnych
z powszechnego poboru, by nie wyalienowały
się ze społeczeństwa.
POLSKA ZBROJNA: A nam to nie grozi?
MIECZYSŁAW CIENIUCH: Trzeba by
przeanalizować, czy profesjonalizacja wojska
w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii,
Francji i Hiszpanii dała taki efekt. Sądzę, że
każdy znajdzie dowód na potwierdzenie swojej
tezy. Na pewno trzeba będzie podjąć działania,
by wyalienowanie Wojska Polskiego ze
społeczeństwa nie nastąpiło.
POLSKA ZBROJNA: Amerykanie mają
? w porównaniu z liczbą obywateli ? dwa razy
liczniejsze siły zbrojne, a ich żołnierze służą
w armii krócej niż w Europie czy u nas.
To może zapobiegać alienacji wojska.
MIECZYSŁAW CIENIUCH: W Stanach
Zjednoczonych rotacja personelu jest dosyć
duża, zwykle żołnierze służą pięć?sześć lat,
wystarcza im jeden kontrakt. My zakładamy,
że służba kontraktowa będzie trwała do
12 lat. Rotacja kadr będzie więc mniejsza.
Ale większa rotacja podnosi koszty. My musimy
znaleźć złoty środek, bo nie wyobrażam
sobie również sytuacji, że nasze wojsko będzie
armią starszych panów ? strzelców nacierających
w tyralierze.
Podstawą szczęścia jest wolność, a podstawą wolności odwaga!
http://www.pah.org.pl/o-pah/8/pajacyk



Skocz do:


Użytkownicy którzy przeglądają wątek: 1 gości



Polskie tłumaczenie © 2007-2019 Polski Support MyBB
Silnik forum MyBB, © 2002-2019 MyBB Group.
MyTrade theme by XSTYLED © 2014.
Forum wykorzystuje cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie, więcej informacji w polityce prywatności
Akceptuję politykę prywatność, zamknij informację